niedziela, 20 stycznia 2013

Mam bubla z Inglota :/ + prywata

Witajcie

Zaniedbałam bloga, siebie, wszystko wokół WIEM i przepraszam za to. Co robię gdy mnie tu nie ma? 
W sumie nic nadzwyczajnego. Dni jak zawsze z bąblem i zabawą, jesteśmy już zdrowi a to najważniejsze tylko... No właśnie. Coś się ze mną dzieje dziwnego, nie potrafię tego opisać. Czuję pustkę która wypełnia mnie od małego palca u stopy do zakończenia włosa. Dziwne uczucie, męczące. 

Jutro się dowiem wszystkiego, czy mój M przyleci. Wizyta w ambasadzie jest nieunikniona, sprawdzaliśmy bilety. Ceny masakryczne, jednak pieniądze tutaj są najmniej ważne. TĘSKNIĘ ... Za jego dotykiem, bawieniem się moimi włosami kiedy usypiam, widokiem kiedy ma Dawidka na rękach a nawet za kłótniami. To już za długo, 3 miesiące... Dobrze że jest skype, gdyby nie on, umarłabym. To chyba się nazywa miłość?

Kochani ja tu jestem, codziennie czytam wasze komentarze, dziś na nie wszystkie będę odpowiadać. Czytam wasze posty i czasami komentuję, ale mnie jako piszącej brak.
Stres mnie zżera, ta niepewność z tą wizą dobija. Nie na widzę urzędów (większości). Zdarzają się osoby które chcą pomóc, ale duża część chce przyjąć papiery i oddelegować w nieznane, aby tylko odsiedzieć 8 godzin w pracy, pokazać dla szefa że coś robi i kropka... Sporo marudzę dziś co? 
Muszę porobić zdjęcia na bloga, mam jakieś zapasy ale? No właśnie, nie podobają mi się. Białe tło zaczyna mnie wkurzać, czas coś z tym zrobić.

Jak już było o moim marudzeniu, to pomarudzę o produkcie który kupiłam podczas przelotnego wyjazdu w październiku, wstępując do Złotych Tarasów. 

Profesjonalna baza pod makijaż - Inglot

Mogłabym napisać krótko bubel, jak w tytule, ale żeby wam przybliżyć co z tym kosmetykiem nie tak, wysilę się na więcej :)

Otóż produkt sam w sobie z wyglądu nic mi nie robi, nie drażni. Malutka tubka, z tyci otworkiem, wszędzie się zmieści i łatwo też się może zawieruszyć. U mnie leży sobie i czeka na zużycie, a ono szybko nie nastąpi.

Jest to moja pierwsza baza pod makijaż, nigdy takowego produktu nie używałam bo wydawał mi się zbędny. W Inglocie Pani mnie tak omamiła że wzięłam i kupiłam. Aplikacja sama w sobie szybka i łatwa, baza do tych wydajnych nie należy, chociaż ja starałam się jej używać tam gdzie było przesuszenie. 

Aplikacja bezproblemowa no ale... maziam się nią, i gdy po kilku minutach nakładam podkład to się zaczyna rolować! Wszędzie glutki, których nie da się strzepać. Istna tragedia. Zaowocowało to tym, że kosmetyk leży w stanie spoczynku i spogląda na mnie, a ja kąśliwym okiem mówię a kysz bublu od mej twarzy. 
Cena 20 zł, niby nie dużo ale zostało spożytkowane źle. Nie polecam...

Jak Wy odnosicie się do bazy? Używacie czy jest wam zbędna? Polećcie mi coś godnego, do cery mieszanej :) 

Odczucia na temat bazy są moimi subiektywnymi. U Ciebie ten produkt może działać zupełnie inaczej.

Pozdrawiam :* Magdalena

42 komentarze:

  1. Ehh współczuję Ci takiej odległości :(
    Mnie z moim chłopakiem dzieli 200km.. Strasznie tęsknie, widzimy się co miesiąc przez kilka dni. Czasem bywało, że nie widzieliśmy się właśnie 3 miesiące.. Wiem co czujesz :((
    Powodzenia życzę i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 200 km to nie jest tak dużo. Nas dzieli ponad 3 tysiące kilometrów.
      Gdyby to było tylko 200 km to co weekend byśmy byli razem.

      Usuń
    2. No właśnie my nie mamy możliwości spotykać się co weekend ;/
      Gdybyśmy tak mogli to by tak się działo..

      Usuń
    3. Szkoda. Mam nadzieję że takie rozłąki wzmacniają waszą miłość, a nie na odwrót :)

      Usuń
  2. Ojjj jak się roluje na twarzy to faktycznie straszliwy bubel...

    OdpowiedzUsuń
  3. buble z Inglota? brzmi jak paradoks :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i poyslec ze taka firma tu prosze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U lepszych firm buble się trafiają :)

      Usuń
  5. Ja używałam jej kilka razy, żaden podkład mi się na niej nie zrolował. Czuje tylko niedosyt w związku z utrzymywaniem matu na skórze, tego ona zupełnie nie robi:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli u ciebie się nie sprawdziła także. U mnie roluje się tak, że nawet strzepać się tego nie da :/

      Usuń
  6. tej nie mialam ale mialam z dax cosmetics i teraz mam Delie free skin zielona i jest ok takze moze sprobuj sobie z tych mi sie nie roluje podklad a cere tez posiadam mieszana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy :) Może postawię po prostu na super extra nawilżający kremik :)

      Usuń
  7. Masakra, żywe złodziejstwo!Dobrze, że nawet nie kusiło mnie na jej zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złodziejstwo? Moja durnota żem Pani w Inglocie posłuchała :)

      Usuń
  8. Strasznie Ci współczuje tej rozłąki. Wiem co czujesz, ja swojego (już narzeczonego) nie widziałam maxymalnie 2 i pół miesiąca- to był jeden wielki koszmar, ogromna tęsknota i też ratował nas tylko skype :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyleciałam do Polski rodzić rok temu, i nie widzieliśmy się ponad pół roku.
      Ciąża gdzie bardzo go potrzebowałam a później poród :/ To była próba czasu dla naszego małżeństwa

      Usuń
  9. Tak to się nazywa miłość, uczucie równie cudowne co trudne. Oby wszystko ułożyło się po Twojej myśli :)

    Odnośnie bazy, dzięki za informację, zastanawiałam się nad nią, a teraz cieszę się, że nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli kocham! :) I to jest ważne. Jak jest miłość to będzie wszystko.
      Nie kupuj! Nie warta żadnej złotówki :)

      Usuń
  10. Daj znac co tam w ambasadzie! A tak w ogole to myslalam,ze Ty niedlugo przylatujesz na wyspe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mój M przyleci to posiedzimy z 10 dni i wracamy :) Połowa lutego i jesteśmy :)

      Usuń
  11. współczuję rozłąki. Ja nigdy z moim na tak długo sie nie rozstawałam. Nawet sobie tego nie wyobrażam.
    A może nałozyłaś zbyt grubo tą bazę? Zbyt duzo produktu i dlatego się zrolowało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładałam malutko, i próbowałam więcej i efekt taki sam :/ Niestety

      Usuń
  12. Nie miałam tego produktu, ale trafiłam na inny Inglotowy bubel, również bazę z tym, że pod cienie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak sie roluje to masakra, bez sensu wydane pieniadze:<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, szkoda że nie poczytałam o niej wcześniej, ale w sumie sama nie wiedziałam że pokusi mnie o zakupy

      Usuń
  14. masakra ;/ dobrze wiedzieć
    co powiesz na wzajemną obserwację?:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Współczuje odległości i trzymam kciuki za wizę :)
    Mam nadzieje że niedługo będziesz tryskać szczęściem i mnie zarazisz ;)
    Baze pod cienie miałam ale nie jakoś wyszukaną i właśnie się zastanawiałam nad zakupem z tej z inglota.
    Dobrze że zmusiłaś się do tej recenzji i że uratowałaś mnie przed tym bublem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo się wzbraniałam przed tą notką bo miałam nadzieję że coś się zmieni.

      Usuń
  16. u mnie ta baza się sprawdza, lubię ją ;) a próbowałaś z jednym podkladem czy kilkoma? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kilkoma, różnymi. Przede wszystkim z Inglotowym

      Usuń
  17. Bazę używam tylko na jakieś wyjścia do klubu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszczędność i jeszcze raz oszczędność :)

      Usuń
  18. Ja chwilowo też używam moją pierwszą bazę pod makijaż z Hean. I jestem z niej miarę zadowolona ;)
    A w Inglocie, na szczęście, zbyt rzadko robię zakupy by się na tą skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam tej z Hean, i nie wiem czy bym się o nią pokusiła

      Usuń
  19. Widać mało profesjonalna ta baza, wbrew temu, co mówi nazwa. Ja polecam POREfessional od Benefit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje marzenie :) Tylko nie mam gdzie kupić

      Usuń
  20. Mi ta baza pasuje, tyle że jest strasznie niewydajna :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zależności od tego ile jej nakładasz.

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz. Odpowiem na niego pod postem na moim blogu.
Nie życzę sobie autopromocji "Zapraszam" czy "Obserwujemy?".